Autor:
Tomasz 'Tomazzy' PodwysockiRedakcja: Joanna 'Malta' Bella

- Rzeknij mi ojcze, czemu ten bêkart z nieprawego ³o¿a na marchiê zachodni± Reiklandu swe plugawe ³apska k³adzie i czemu¿ to nasz mi³o¶ciwy Wielki Ksi±¿e – Elektor Karl Franz, na to patrzy pob³a¿liwie? - Seigfreid von Obenouer pocz±³ coraz bardziej zdenerwowany, prawie ¶ci±gaj±c ze sto³u koronkowy obrus, gdy gestami ukazywa³ swe oburzenie.
- Uspokój siê, m³odzianie, zwa¿ Ranaldowi dziêkowaæ, ¿e ciê nikt nie s³yszy, bo i jêzyk by ci za to obciêli, albo na prêgierz zabrali, i to w najlepszym wypadku. Je¶li nie masz dowodów, to i moje nazwisko teraz by nie dopomog³o. A czy on z nieprawego czy te¿ nie, niewa¿ne, pod skrzyd³a Markgrafa Heinza von Reigberga siê dosta³ i za pierworodnego uznany, a jedynie ja¶nie panuj±cy na wieki wieków Sigmar wie, gdzie to Heinz i pod które spódnice zagl±da³. - Powiedzia³ uspokajaj±co, ale stanowczo baron Edward von Obenouer.
Zaloguj siê aby wy³±czyæ tê reklamê
- Tylko patrzeæ, jak on w krzywoprzysiêstwo popadnie, bo i brata siê z psami de Marnac - Seigfreid nadal mówi³ podniesionym g³osem, który powoli przeradza³ siê w krzyk - To¿ dopiero dekada nie minê³a, jak pokój ty¶ im da³, kiedy pod Helmgartem kwicz±c legli! Krwi naszej rz±dni, zemsty, twych ziem!
- Do¶æ! - Od uderzenia piê¶ci±, stó³ siê zatrz±s³, a wino rozla³o tworz±c wielk± plamê na obrusie.
- Ale¿ ojcze, przecie od pokoleñ z nimi walczym, mój dziad, a twój ojciec zasztyletowany zosta³, jak na rokowania sprosili - powiedzia³ ju¿ spokojniej, widz±c gotuj±cego siê ze z³o¶ci ojca. - A my przygl±daæ siê bêdziem, jak na ziemie nam s±siaduj±ce zaproszenie dostan±, bo ta szelma poj±æ chce bratanicê Pierre de Marnaca, tê... – Tutaj zahamowa³ siê patrz±c na ojca – Mariê, co to s³awienna w podbojach... - Doda³ po chwili.
- Ty ju¿ mnie lepiej pamiêci po ojcu, racz nie uczyæ bo przez ³eb przy³o¿ê, albo jak dzieciê na kolanie rêkawic± przetrzepie! - Podniós³ siê z krzes³a senior rodu Obenouer, wymachuj±c energicznie rêk±, nastêpnie usiad³ z³apa³ oddech i kontynuowa³ ju¿ zupe³nie spokojnie, tak, jak gdyby poprzednie s³owa nigdy nie zosta³y wypowiedziane - Teraz nie ma znaczenia synu, ki pies, sodomita, czy nawet bêkart, wa¿ne jest jakie nazwisko nosi i jakim go tytu³uj±. Nawet herb utraci³ swe wiekowe znaczenie - tu westchn±³ i spojrza³ powy¿ej na ¶cianê gdzie wisia³a tarcza rodowa, przedstawiaj±ca miecz i ró¿ê. - My od wieków kwiat Imperialnego rycerstwa tracimy swój status i czyny naszych przodków nie maj± ju¿ nic do powiedzenia, teraz inne podzia³y, inne znaczenie... Ale nie bój siê, drogi Seigfrydzie, zaraz ci wyja¶niê, jaki to wszystko teraz wygl±d obra³o, a spróbuj mi przerwaæ, to ciê twa kochanica nawet nie pozna, bo nos bêdziesz mia³ wielki niczym krasnoludzki obszczymur...
Gentry, tak to i na nas wo³aj±, ¿e niby gorsza szlachta, co to ledwie ziemiê posiada, a nic w³adzy i g³osu w¶ród mo¿nych, których tak siê napleni³o, nie ma.
Pa¼ – Siedem lat ¿e¶ mia³, jak to jako pa¼ s³u¿bê sw± zacz±³e¶ i tyle te¿ samo s³u¿y³. Mog³e¶ i¶æ na dwór do nam umi³owanego Karla Franza, mo¿e by i teraz tytu³ by³ i ¿aden de Marnac na podwórze by siê nam nie pcha³. Ale ty musia³e¶, zreszt± dobrze, bo tradycja wa¿niejsza, do twego wuja ¶wiêtej pamiêci, szlachetnego rycerza, niech go Morr uchowa, co to go nawet polny zwalidroga przepiæ nie móg³. Nauczy³ ciê on choæ trochê dyscypliny.
Pa¼ to ch³opiec bêd±cy zwykle cz³onkiem rodu szlacheckiego, pe³ni±cy s³u¿bê przy okre¶lonej osobie na dworze panuj±cego (imperatora, elektora, hrabiego itp.), jak równie¿ szlachcica lub rycerza. Paziem okre¶la siê tak¿e m³odego ch³opca, który s³u¿y rycerzowi, jednocze¶nie przyuczaj±c siê do pe³nienia funkcji giermka. Od siódmego roku ¿ycia m³odzi ch³opcy przez kolejne siedem lat us³uguj± rycerzowi jako paziowie a¿ do momentu ukoñczenia czternastu lat. Byli oni tak¿e s³u¿±cymi na zamkach i dworach wysokich rodów i stanowili osobisty personel cz³onków arystokracji i rodziny królewskiej
Giermek – Jak ¿e¶ paziowaæ skoñczy³ z wiekiem czternastu wiosen, to ciê, jako ¿e¶ szlachetny z rodu Obenouer, na giermka przemianowali, a wuj walczyæ nauczy³. Oczywi¶cie, gdy by³ trze¼wy, ale ty¶ talent mia³ po ojcu, wiêc i sam siê szkoli³e¶ niezgorzej . A i co¶ ci z opowiastek skapnê³o jakiej to taktyki na wojnie zwyk³o siê u¿ywaæ. Zapewne pamiêtasz jak musia³e¶, pilnowaæ by w ka¿dej chwili wuj twój do boju stawaæ by³ gotów.
Chwali³ mi siê, ¿e w zbroje umia³e¶ go odziaæ, szybciej ni¿ on pryte pi³ z dzbana, a i na konia podsadziæ potrafi³e¶ prêdko. Jak jednego raza na gobliñskie gêby siê zasadzili¶cie, to dziêki jego naukom po³o¿y³ ¿e¶ podobno z tuzin ¶cierwa. Za to te¿ ci zreszt± darowane by³y owe ostrogi, co to rycerskiego stanu s± oznak±.
Giermkami zostawali m³odzi ch³opcy przewa¿nie z rodów szlacheckich, którzy byli wysy³ani na dwór seniora, by tam uczyæ siê rycerskiego rzemios³a. Kszta³cili siê we wszystkich dziedzinach sztuki wojennej. W czasie wypraw wojennych zostawali wcielani do oddzia³u (kopii) swojego rycerza. Byli odpowiedzialni za utrzymanie w gotowo¶ci bojowej ca³ego rynsztunku swojego pana, czyli broni i zbroi, jak równie¿ opiekowali siê rumakiem bojowym. W czasie bitwy towarzyszyli rycerzowi w walce. Giermek móg³ za szczególne zas³ugi zostaæ pasowany na rycerza, otrzymuj±c symbolicznie z³ote ostrogi
Rycerz, Kawaler – Ka¿dy z nas pamiêta ten moment, gdy ostrogi mu darowane, to jest najpiêkniejszy moment, oj tak. Nie wiem, czy ci mówi³em, jak to mój ojciec, gdy pasowa³ mnie, a bo i on dziêki zas³ugom tak± w³adzê posiad³, strzeli³ mnie w lico tak, ¿em siê a¿ zatrz±s³ i rzek³ mi to wtedy: "A teraz powiadam wstañ i niech nikt, nigdy wiêcej, a Mirmidia mi ¶wiadkiem, nie wa¿y³ siê zamachn±æ na twoj± osobê, gdy¿ teraz tylko Sigamrowi dane bêdzie os±dzaæ twe czyny, gdy skoñczy siê ¿ywot na ziemi..." Pamiêtam, jak stroszy³em siê dumnie, jak jaki¶ waleczniak z zapa³k± z Estali, gdy pierwszy raz wo³ano mnie: "Panie". Czasy rycerstwa mijaj±, jeste¶my ostatnimi, zabraknie ju¿ walecznych serc do podtrzymania tradycji, nawet zakony, to nie to sam,o co kiedy¶.
Rycerze, kawalerowie pochodzili z urodzenia b±d¼ nadania stanu szlacheckiego. Zdarza³o siê, ¿e w³adali kawa³kiem ziemi, jednak czêsto byli po prostu si³± militarn± i rezydentami na dworach zacniejszych szlachciców. Zdarza³o siê tak¿e, ¿e przynale¿eli do którego¶ z zakonu lub bractw rycerskich o charakterze ¶wieckim b±d¼ religijnym.
Baronet – Baronetem zw± ciê, gdy samemu Elektorowi poddañstwo ho³dujesz, albo i Wielki Mistrz ciê za zas³ugê jak±¶ tak w³a¶nie wynagrodzi. Powiadaj±, ¿e wy¿ej w drabinie od rycerza baronet stoi. A i ja swego czasu, mój synu, tak¿e dost±pi³em zaszczytów mienienia siê takowym tytu³em...
Baronet to mo¿ny, stoj±cy w hierarchii wy¿ej od rycerza. Jest to bezpo¶redni wasal elektorski, jemu tylko podporz±dkowany. Jest to honorowy tytu³ szlachecki nadawany za osi±gniêcia przez elektorów, rzadziej przez mistrzów zakonnych.
Baron, Freiherr, Freifrau – ...tak, tak w³a¶nie na Barona sam Wielki Mistrz mnie wywy¿szy³, a to najwy¿sze odznaczenie. Powiadaj±, ¿em ja i mnie podobni najwy¿si z gentry. Jednak¿e do polityki Imperium doj¶æ nam magnaci nie dadz±, choæ dziad sam mi powiada³, ¿e kiedy¶ to baroni po salonach chadzali i na dworze swój g³os mieli, ale có¿ - to ju¿ przeminê³o.
Tytu³y te nale¿± do ni¿szych tytu³ów szlacheckich, jednak zdarza siê, ¿e zalicza siê je do arystokratycznych, a ambitny i wp³ywowy baron mo¿e mieæ w³adzê nie mniejsz± ni¿ arystokrata.
Arystokracja i magnacja, to najwy¿sza szlachta, to oni teraz w polityce siê k³êbi± i tytu³y najwa¿niejsze zagarniaj± jako ¿e niby one teraz im tylko nale¿ne:
Graf, Komes, Hrabia – Tak to siê zw± urzêdniczyny w tym i twój "ulubiony" von Reigberg, które to w zastêpstwie na ziemiach rz±dz± elektorskich. Przyleg³a jak mucha do gnoju opinia, ¿e w³adza ich niewielka, ale nie wa¿ siê ich lekcewa¿yæ, bowiem wielkie wp³ywy maj±, jako ¿e to w wiêkszo¶ci pupilkowie Ksi±¿±t Elektorów. Dzieli siê ich wed³ug tego, gdzie i kim zarz±dzaj±:
Markgraf, Margrabia – Od marchii i kresów granicznych oni sw± nazwê wziêli, bo i one ich domen±, której nade wszystko powinni strzec, ale zdarza siê, jak i nasz to kochany Hainz czyni, zaprzedaj± je wrogom Imperium.
Markgrafowie czy te¿ Margrabiowie s± dowódcami zarz±dzaj±cymi nadgranicznymi rubie¿ami pañstwa, zwanymi w Imperium marchiami.
Landgraf, Langrabia – Ci to jeszcze gorsza maæ ni¿ reszta hrabiowskiej ho³oty, bo i przez samego Imperatora nadawane ziemie przejmuj±. Nie, ¿ebym to ja, umi³owany s³uga, mia³ co¶ z³ego na my¶li, ale Landgrafami zwykle ci z rodziny panuj±cego zostaj±. Jak który Elektor d³ug u w³adcy pozostawi to zwykle ten mu w zamienne Landgrafa posadzi, a¿eby ¿ycie tru³ i jeszcze podatki na rzecz skarbca imperialnego zagarnia³, co w gruncie rzeczy bardziej mi obojêtne ni¿ los ch³opa na polu.
Landgrafowie i Langrabiowie zarz±dzaj± ziemi± nadan± im pod nadzór bezpo¶rednio przez samego Imperatora
Reikgraf, Talabgraf – To do¶æ wa¿na funkcja, bo oni od bandziorów i maszkaronów na rzekach nas strzeg±, a w zamian czêsto w dziedzinie zamki nadrzeczne dostaj±.
Urzêdnicy ci maj± za zadanie utrzymaæ porz±dek i prawo na wodach g³ównych rzek Imperium, co ze wzglêdu na wa¿n± funkcje transportow± tych szlaków jest tytu³em zaszczytnym, ale i wymagaj±cym, wi±¿e siê tak¿e ze sporymi wp³ywami do rodzinnej kasy.
Altgraf – A to ju¿ najbardziej niewdziêczna i ciê¿ka praca jako Altgrafa, ma³o tam górskich prze³êczy i ich okolic strzec to i trzeba siê dogadywaæ z krasnoludami, a ty ch³opcze pewnie sobie sprawy nie zdajesz, co to znacz± negocjacje z nimi. Ma³o tego, ¿e o ka¿d± rzecz gotowi siê k³óciæ to i jeszcze przysiadaj±c do sto³u twardy ³eb z nimi potrzebny, bo inaczej gotowi za zniewagê zakoñczyæ negocjacje.
Urzêdnicy ci otrzymuj± w sw± pieczê okolice górskie i podgórza. Maj± za zadanie zapewniæ tam spokój i ci±g³o¶ci wydobycia ze znajduj±cych siê tam cesarskich kopalni, na ich barkach le¿y tak¿e utrzymanie przyjaznych stosunków handlowych z krasnoludami.
Wildgraf – Ci to sam nie wiem po kie licho mianowani bywaj±, bo jak tu niby zarz±dzaæ puszczami Imperium, jednak Wildgraf do takich bzdur przydzielany w³a¶nie, bo i nawet taki las to mienie Imperium.
Wildgrafowie maj± pod swoj± opiek± le¶ne ostêpy kraju, jednak ich w³adza ogranicza siê jedynie do obrze¿y puszcz Imperium, dalej bowiem nie siêga nawet w³adza samego Sigmara. Dbaj± oni zabezpieczenie gospodarki le¶nej i porz±dku na podleg³ych im ziemiach.
Hrabia, Ksi±¿ê, Baron, Rycerz... Cesarstwa/Imperium – To dopiero wielki zaszczyt byæ wasalem Imperatora, tylko jemu s³u¿yæ i tylko przez niego byæ karconym. Nawet Elektor niewiele ma do gadania z takim, bo i mo¿e mu, co najwy¿ej, parê wi±ch pos³aæ i to tylko wtedy, gdy nikt nie s³yszy. Mimo, ¿e nazwy tych tytu³ów brzmi± jak ni¿sze tytu³y szlacheckie, nie dajcie siê zwie¶æ s± to bowiem tytu³y nadawane przez samego Imperatora i w zwi±zku z tym ludzie ci s± odpowiedzialni jedynie przed samym Cesarzem.
Ksi±¿ê-Elektor, Wielki Ksi±¿ê-Elektor – Powiadaj±, ¿e wybrany mo¿e byæ spo¶ród dziedziców dwunastu dawnych plemion za³o¿ycielskich, ale jak teraz, po XXV wiekach, mo¿na to udowodniæ. Ano nie da siê, jak zapewne ju¿ zgad³e¶. Ka¿dy z Elektorów dostaje swój Land, a u nas jako ¿e pewnie liczyæ umiesz to 10 takowych prowincji jest, w tym i jedna dla Imperatora.
Elektorzy to w³adycy wywodz±cy siê w "prostej" linii od wodzów dwunastu plemion towarzyszy Sigmara, zarz±dzaj±cy jedn± z 10 prowincji (zwanych landami). Równie¿ Imperator jest Elektorem jakiej¶ dziedziny: w wypadku Karla Franza jest to Reikland. Oczywi¶cie na przestrzeni lat ciê¿ko jest udowodniæ przynale¿no¶æ do owych rodów pradawnych wodzów. Tytu³ Wielkiego jest dodawany czêsto w wypadku, gdy odnosi siê to do jego domeny, ale mo¿e byæ nadany tak¿e za wielkie dokonania.
Diuk – Jak siê naszemu mi³o¶ciwie panuj±cemu elektorowi zemrze, tfu, tfu Sigmar wzbroni, a Morr nie dopu¶ci, to jego miejsce zajmuje wcze¶niej wybrany Diuk i na krze¶le swym siedzi do powo³ania nowego elektora. Diuk zwykle jest zawczasu dobierany z grona doradców, ale ró¿nie to ju¿ bywa³o.
W razie ¶mierci elektora, Diuk tymczasowo zajmuje jego stanowisko do chwili wybrania nowego, zawsze jest wyznaczany przez Elektora, gdy tylko ten zajmuje stanowisko, zwykle z grona bliskich doradców, dworzan.
No na tym koniec. Widzisz ju¿ jak to teraz wszystko wygl±da, nie marszcz siê wiem, ¿e nie najlepiej, ale co nam pocz±æ. Teraz wiesz, ¿e naskoczyæ nam nie mo¿na nawet na tych von Reigbergów. Tylko teraz nie leæ i na paziu swych z³o¶ci nie wylewaj, jed¼ lepiej do wsi i wybierz którego¶ ch³opa i wybato¿yæ rozka¿ parê razy, w koñcu miêdzy innymi od tego s±, humor poprawi siê raz - dwa, tak zawsze radzi³ mój ¶wiêtej pamiêci ojciec...
Waszym zdaniem...
Komentowanie w tym dziale dostêpne jest po zalogowaniu.